Amalia czuła się, jakby była pod mikroskopem, biorąc pierwszy kęs cielęciny. Valerio siedział niemal na krawędzi krzesła, czekając na jej reakcję na jego ulubione, lokalne danie, a jego szeroki uśmiech na dźwięk pomruku zachwytu wywołanego wybornym kęsem, był prawie lepszy od samego jedzenia.
– Dobre, prawda?
– Niesamowite – powiedziała zza dłoni, wciąż przeżuwając. Pewna myśl wpadła jej do głowy,
















