Przewrócił ją na plecy i przygwoździł do łóżka. – Naprawdę?
– Tak. Ale tylko w połowie. Druga połowa mojego umysłu myśli o wszystkich sposobach, na jakie mogę poskromić mężczyznę, który nazywa siebie Żmiją.
Otarł się biodrami o jej biodra, a ona doskonale zdawała sobie sprawę, jak bardzo był podniecony. – Żmiję we mnie trudno jest okiełznać. O czym myślisz, pani Castiglione?
– Czy naprawdę spóźnim
















