Srebrne sztućce pobrzękiwały o delikatną porcelanę, zlewając się z cichym, wyrafinowanym gwarem zatłoczonej restauracji. Amalia uniosła podbródek, ściągając łopatki, gdy torowała sobie drogę wąskim przejściem między oświetlonymi świecami stolikami. Dostrzegła Jareda, który machał do niej z przytulnej loży na tyłach. Kąciki jego ciepłych, brązowych oczu zmarszczyły się w uśmiechu, rudawe włosy były
















