Klub był wszystkim, czego Amalia się spodziewała. Jasne, błyskające światła, głośna, dudniąca muzyka, tłumy ludzi na parkiecie oraz zapach potu i alkoholu drażniący jej nozdrza.
Valerio wziął ją za rękę i pociągnął przez tłum ludzi w górę schodów. – VIP! – krzyknął, przekrzykując muzykę.
– Amalia, to jest szalone! – Ginevra radośnie klaskała w dłonie do rytmu. – Nigdy nawet nie śniłam, że znajdę
















