Wchodząc do kaplicy, Amalia trzymała się kurczowo łokcia Donaty. Nie wiedziała, dlaczego czuje się tak bardzo zdenerwowana, ale niewątpliwie tak było.
– Dlaczego jest mi tak niedobrze? – szepnęła nagle Amalia.
– Ponieważ przez całe twoje życie kościół był dla ciebie więzieniem, Amalio – skomentowała Donata, poklepując ją po dłoni. – Kilka dni temu w końcu uwolniłaś się z okowów swojej religii i bó
















