Valerio wybuchnął głębokim, dudniącym śmiechem, który zawibrował o bok Amalii. Potrząsnął swoją ciemną głową, a w kącikach jego oczu pojawiły się zmarszczki, gdy spojrzał z góry na jej zdezorientowany wyraz twarzy.
Potężny, imponujący mężczyzna stojący po jego prawej stronie przeniósł ciężar ciała, a jego ciężkie buty zasurały o marmurową posadzkę. Wyszedł z cienia prosto w przyćmione światło ołta
















