Valerio stał na przedzie przestronnej, pełnej echa kaplicy, ze swobodnie splecionymi dłońmi. Pochylił się lekko w stronę jednego ze swoich poruczników, z uwagą wsłuchując się w cichy, mruczany raport z niedawno ukończonego zlecenia. Ksiądz Silvestro Accardi stał zaledwie kilka stóp dalej, a jego twarz wykrzywiał zacięty, pełen oburzenia grymas. Valerio celowo przedłużał odprawę. Omawianie nielegal
















