Amalia spacerowała po terenie kościoła, czekając na Donatę, która znajdowała się gdzieś w budynku.
Dostrzegła idącego w jej kierunku Valeria i poczuła, jak sztywnieje. Nie była na to gotowa.
– Witaj, Amalio. Wyglądasz dziś pięknie. – Zatrzymał się tuż przed nią.
– Dziękuję.
– Co tam masz?
– Notatnik od ojca Bellucciego.
– Ach, poznałaś go? I co o nim myślisz?
– Jest naprawdę miły. Polubiłam go.
–
















