"Nie?" – ponaglił Valerio. Jego głęboki głos przeciął ciche buczenie jadącego pojazdu, uderzając prosto w ciężką ciszę panującą między nimi. Odwrócił głowę, a jego ciemne oczy studiowały jej profil w przyćmionym świetle przestronnej kabiny Escalade'a.
Amalia wciąż spoglądała na mijane ulice. Obserwowała rozmyte światła Nowego Jorku odbijające się od przyciemnianego szkła, odmawiając odwzajemnienia
















