Nawet nie zdążyłem wysiąść z samolotu, kiedy dostałem telefon od Iris.
– Witam pana – powiedziała. – Prezes prosił, by spotkać się z panem zaraz po lądowaniu.
– Niech to szlag – mruknąłem, odgarniając włosy z twarzy, ale wiatr odrzucił je z powrotem. Podszedłem do samochodu, który już na mnie czekał, a ponieważ nie miałem przy sobie bagażu, po prostu wsiadłem; kierowca przytrzymał mi drzwi.
– Wita
















