Wiedziałem, że mój brat tam był, jeszcze zanim wszedłem do barku. Nie ujawnił swojej obecności. Po prostu tkwił w cieniach — cały Kier.
– Kieran – odezwałem się ochrypłym głosem.
– Hmm? – W końcu wyszedł z cienia i stanął obok mnie, po czym zabrał butelkę z moich rąk i wziął solidny łyk.
– Kieran, czuję ten węzeł w piersi. Nie chce zniknąć. Sprawia, że trudno mi się oddycha. Co to jest?
– Nie
















