Wpatrywali się we mnie, jakbym powiedziała coś niesamowicie absurdalnego. Ale zwracam honor. To miejsce było ogromne. Skoro Harrison miał mnie podwozić na uczelnię, to czy nie powinien mieszkać na tyle blisko, żebyśmy się nie spóźniali?
— Udamy, że po prostu tego nie słyszeliśmy — powiedział Killian, otwierając drzwi tuż obok schodów. To był pokój. Widzicie? Tu było wręcz więcej niż jeden pokój.
















