SERAFINA
Zrobiliśmy kolację. Cóż, właściwie zrobił ją Archer.
Mówił, że nie jest zbyt dobry w gotowaniu, ale poruszał się po kuchni jak profesjonalista, a niebiański aromat wypełniał cały dom.
Usiadłam przy blacie i obserwowałam go. Był bez koszulki, więc moje oczy były utkwione w jego nagim torsie; patrzyłam, jak jego mięśnie napinają się przy każdym ruchu, a pot spływa mu po plecach wzdłuż kręgo
















