Tym „miejscem”, które znał Archer, okazała się boczna uliczka, która wyglądała, jakby od wieków nie widziała żadnego człowieka. Zaparkował samochód i odwrócił się do mnie z szerokim uśmiechem.
– Poważnie? – zapytałam, wyglądając z samochodu, po czym z powrotem na niego spojrzałam. – To jest to miejsce, które znasz?
Jego uśmiech nawet nie drgnął. – Tak. Nikt tu nie przychodzi.
– Myślałam, że zawie
















