SERAPHINA
– Pozwól, że ja zacznę – powiedziałam szybko, dysząc. – Proszę.
Archer skinął głową. – Chcesz usiąść?
Pokręciłam głową tak gwałtownie, że aż zakręciło mi się w niej. – Nie. Nie trzeba.
Wzięłam głęboki oddech, patrząc na niego, ale zaraz uciekłam wzrokiem. Nie mogłam na niego patrzeć, jeszcze nie teraz. Mogłabym stracić odwagę. Zaczęłam chodzić tam i z powrotem, splatając spocone dłonie.
















