Archer puścił moją dłoń, podszedł do środkowego stolika i podniósł ułamaną różę. Wrócił do mnie z łagodnym uśmiechem na twarzy i wpiął kwiat w moje włosy, po czym cofnął się o krok, opierając dłonie na biodrach, by podziwiać swoje dzieło.
— Gotowe. Teraz jest kompletnie.
— Skąd u ciebie ta obsesja na punkcie róż? — zapytałam, zakładając kosmyk włosów za ucho.
Znów ujął moją dłoń, splotło nasze pal
















