BEA
Jego dłoń pociła się w mojej, gdy biegliśmy, i powoli wyślizgiwała się z mojego uścisku. Krzyczałam na niego, żeby się trzymał. Żeby nigdy nie puszczał. Żeby nie ważył się tego zrobić. Gdyby to zrobił, sama bym go zabiła.
Ale on uspokajał mnie, że nie puści mnie bez względu na wszystko. Że zawsze będzie się trzymał, i to było jedyne pocieszenie, jakiego potrzebowałam. Dzięki temu wiedziałam, ż
















