Miesiąc po egzaminie otrzymałam e-mail o przyjęciu. Dopiero wtedy dotarło do mnie, że to uniwersytet, a nie college. Biorąc pod uwagę, że to był Londyn, miało to sens.
Przewijając do przodu: tydzień później byłam już zwarta i gotowa do drogi.
— Harrison nadal będzie twoim kierowcą — poinformował mnie Killian, kiedy wszyscy zapakowaliśmy się do windy z moimi torbami.
Jako że stał za mną, odchyl
















