Nie mogłam zasnąć. Po tym wszystkim, co wydarzyło się dzisiaj, było to trudne. Dzisiejszy dzień był pierwszym od lat, w którym poczułam się wyczerpana emocjonalnie. Wydarzyło się tak wiele rzeczy — niektórych nie potrafiłam nawet przetworzyć ani zrozumieć. Jak choćby ten facet, Archer.
Starałam się o nich nie myśleć, ale całą noc wierciłam się i przewracałam z boku na bok. Więc o północy wstałam z łóżka, narzuciłam szlafrok na swoje nagie ciało, nie zawracając sobie głowy bielizną — tak, śpię nago, i co z tego? — i wyszłam z pokoju boso.
Sterling Hall było nowe, przypominało labirynt, a ja nie miałam pojęcia, dokąd idę. Po prostu błąkałam się bez celu, starając się oczyścić ciężką głowę.
W Sterling Hall panowała cisza — upiorna cisza — a jedynym dźwiękiem było plaśnięcie moich bosych stóp o marmurową podłogę.
Ale wtedy dołączył inny dźwięk — chrząknięcie, niskie i głębokie. Zamarłam, nadsłuchując, a gdy nic nie usłyszałam, zamierzałam iść dalej. Ale dźwięk powrócił, tym razem nieco głośniejszy.
Czy ktoś cierpiał? Był ranny? Moje nogi same ruszyły w stronę dźwięku. Zatrzymałam się przed pokojem, a ponieważ drzwi były lekko uchylone, zajrzałam do środka.
Wewnątrz było ciemno, jedynym światłem był blask księżyca wpadający przez okno, a mimo to widziałam go wyraźnie.
Archer. Nagi, jego szczupłe, umięśnione ciało lśniło od potu. Siedział na krześle z szeroko rozstawionymi nogami, trzymając w dłoni twardego członka; jego zaciśnięta pięść poruszała się w górę i w dół, mocno i szybko.
Było ciemno, niełatwo było cokolwiek dostrzec, a jednak widziałam każdy szczegół tak wyraźnie, jakby był wyświetlany na wielkim ekranie. Sposób, w jaki jego ciało lśniło od potu, jak jego brzuch napinał się i drgał, jak bicep wybrzuszał się, gdy onanizował się z pasją. I jego twarz… ekstaza i przyjemność, które były na niej widoczne, były tak… piękne do oglądania.
Moje ciało zapłonęło, gdy patrzyłam, jak się zaspokaja — i nie był to zwykły żar wściekłości, lecz odurzający ogień pożądania.
Archer zajęczał, dźwięk był surowy i głęboki, czułam, że jest blisko.
— Ach, kurwa — jęknął, przyspieszając ruchy ręki. — Kurwa, kurwa, kurwa. Serafina… jestem już tak blisko.
Cała zesztywniałam, zamierając z szeroko otwartymi oczami.
— Serafina — wyjęczał moje imię ponownie, a jeśli wcześniej chciałam sobie wmawiać, że źle usłyszałam, teraz nie było już wątpliwości.
Słyszałam doskonale. Masturbował się na myśl o mnie. Powinnam poczuć obrzydzenie, ale zamiast tego poczułam jedynie intensywną żądzę, tak nagłą, że zaparło mi dech.
Między moimi nogami pojawiła się wilgoć, a ponieważ pod szlafrokiem byłam naga, poczułam ją na materiale. Powinnam przestać patrzeć, powinnam odejść i zostawić go w spokoju, ale moje nogi były jak przytwierdzone do podłogi. Chciałam widzieć, jak kończy.
Nie mogłam się ruszyć, wpatrzona w tego pięknego, nieobliczalnego mężczyznę. Chciałam się dotknąć, przynieść ulgę narastającemu żarowi w moim podbrzuszu. Chciałam tylko—
— Czy oglądanie masturbujących się ludzi to twój sposób na spędzanie nocy?
Podskoczyłam, przerażona, odwracając się i widząc stojącego za mną mężczyznę. Był tak blisko, że moją twarzą uderzyłam w jego pierś — jego nagą pierś.
Syknęłam i cofnęłam się gwałtownie, ale wtedy przypomniałam sobie, że mogę uderzyć w drzwi i zaalarmować Archera o mojej obecności. Zanim jednak zdążyłam popełnić ten błąd, nieznajomy złapał mnie za ramię i szarpnął, odwracając i przyciskając do przeciwległej ściany, twarzą do drzwi pokoju Archera, skąd mógł nas zobaczyć w każdej chwili.
Miałam już serdecznie dość bycia przygważdżaną przez mężczyzn. Ale w przeciwieństwie do Archera, ten nieznajomy nie przycisnął się do mnie, tylko trzymał moje ręce nad głową i przyglądał mi się.
Było ciemno. W korytarzu nie było okna, więc księżyc tu nie docierał; nie widziałam twarzy nieznajomego.
— Czy możesz mnie puścić? — zapytałam szeptem. To stawało się moim najczęściej używanym zdaniem.
— Jesteś Serafina — powiedział nieznajomy cichym, a jednak chrapliwym głosem, muskając oddechem moje policzki.
— Jestem. A teraz puść.
— Czy podobało ci się patrzenie, jak Archer wali konia z twoim imieniem na ustach?
Moja twarz zapłonęła i byłam wdzięczna za ciemność, dzięki której nie mógł zobaczyć moich rumieńców.
— Przestań gadać bzdury i przesuń się.
— Jesteś tam mokra, Serafino? — zapytał niskim, mruczącym głosem.
To bez wątpienia był jeden z braci Sterling. Ilu synów ma ten człowiek? Miałam ich wszystkich dosyć.
— Czy ty—
— Czuję, jak bardzo jesteś podniecona — zajęczał, przerywając mi, i choć nie widziałam jego oczu, czułam, jak mnie wypalają. — Czuję to w zapachu.
— Jesteś cholernym psem — mruknęłam, próbując wyrwać ręce z jego uścisku. — Tak jak twój brat.
— Jestem gorszy, kochanie — szepnął, nachylając się i wciągając powietrze tuż przy mojej skórze, dokładnie tak jak jego brat. I tak jak jego brat, zajęczał głęboko. — Tym razem ci daruję. Nie lubię być porównywany do psa.
Przestałam się szarpać i po prostu stałam nieruchomo. Walka nie miała sensu. Po krótkim doświadczeniu z Archerem nauczyłam się, że opór tylko ich zachęca.
— Proszę, puść mnie — wykrztusiłam, starając się złagodzić głos.
— Hmm. — Potarł nosem moją szyję, a ja gwałtownie wciągnęłam powietrze. — Tak pięknie pachniesz, Serafino. Czy to dlatego ojciec cię tu sprowadził? Zapach twojego podniecenia i twój naturalny aromat robią ze mną rzeczy… rzeczy, o których myślałem, że już nie potrafię ich czuć.
Co on miał na myśli? Dlaczego jego ojciec mnie tu sprowadził? Zanim zdążyłam zapytać lub sformułować kolejną myśl, poruszył się, przyciskając się do mnie powoli, jakby dawał mi czas na przetworzenie tego lub ucieczkę. Nie byłam pewna.
Ale nie uciekłam, bo zamarłam pod wpływem tego, jak bardzo był twardy i gorący. Wciąż próbowałam ogarnąć sytuację. W ciągu zaledwie jednego dnia w moim rzekomym nowym domu zostałam przygwożdżona przez dwóch mężczyzn, którzy mieli być moimi przyrodnimi braćmi.
Naprawdę, naprawdę trudno było mi to ogarnąć.
— Serafino — mruknął, wyrywając mnie z myśli. — Odpłynęłaś. Chcę, żebyś skupiła uwagę na mnie.
Powoli zamrugałam w jego stronę, choć go nie widziałam. Gdzie indziej miałaby być moja uwaga? Skoro zajmował całą moją przestrzeń osobistą, robiąc… to, co robił.
— No właśnie. — Jego uścisk na moich dłoniach zacisnął się, a on poruszył się, wsuwając jedno udo między moje nogi — bezpośrednio pod szlafrok — i zaczął napierać.
















