Nie sądziłam, że wazon naprawdę go trafi. Chciałam po prostu czymś rzucić. Byłam wściekła i rozgoryczona, chciałam, żeby poczuł mój gniew, ale nie zamierzałam go skrzywdzić.
Wazon uderzył w tył jego głowy, upadł i roztrzaskał się na sto kawałków.
Archer ledwo drgnął, po prostu stał nieruchomo, a ja patrzyłam z oczami szerokimi z przerażenia, jak na tyle jego głowy zbiera się krew.
– Archerze… – wy
















