Oparłem się o samochód po wyjściu z niego, naciągając mocniej kapelusz, z rękami wepchniętymi w kieszenie spodni.
Nie powinno mnie tu być. Chciałem uszanować jej powód, dla którego nie chciała nas widzieć, ale na Boga, czułem, że szaleję, że tracę nad sobą kontrolę.
Wykorzystałem małą przysługę i zdobyłem jej plan zajęć, więc teraz stałem przed kampusem, czekając.
I wtedy ją zobaczyłem.
Moje serce
















