– T-trzy tysiące? – zapytałam z szeroko otwartymi oczami. – D-dlaczego? Po co…
Archer podszedł do mnie i położył mi ramię na ramieniu. – Jesteś częścią rodziny, skarbie. Nie powinnaś pracować w jakiejś pieprzonej kawiarni.
Odwróciłam się, by na niego spojrzeć, musiałam mocno zadrzeć głowę, bo stał tak blisko. – Tak po prostu? Dacie mi kartę z takim limitem ot tak? Bez żadnych haczyków? Nic? Nie mu
















