– Zaznaczyć? – wyszeptałam bez tchu, a mój szept przeszedł w jęk, gdy Archer ze stęknięciem wbił się we mnie. – Posiąść mnie?
– Tak – wysapał, puszczając moje dłonie. Przesunął dłonią wzdłuż mojego ciała aż do nogi. Pogładził ją, po czym uniósł i ugiął, a sam pochylił się, opierając swoją klatkę piersiową na mojej. – Tak, Seraphino. Tysiąckroć, kurwa, tak.
– Co to znaczy, Archer? – zapytałam cicho
















