ARCHER
Czułem się, jakby ktoś rozszarpał mi klatkę piersiową i wlewał do środka kwas. Trudno było oddychać, trudno myśleć, ale mózg wciąż zmuszał ciało do ruchu. Bo musiałem działać.
Ten ból w głosie Seraphiny brzmiał jak ostateczność. Dzwoniłem do niej ponownie, gdy tylko się rozłączyła, ale jej telefon był wyłączony. To niemal doprowadziło mnie do szaleństwa.
Co się do cholery działo? Co Alaric
















