Mrugałam, patrząc na Archera. – Ale... Jak to możliwe, że jesteś moim sąsiadem? Tam mieszkał jakiś mężczyzna.
Archer przybrał triumfujący wyraz twarzy. – Już nie mieszka.
Zmrużyłam oczy. – Co zrobiłeś?
– Po prostu zaproponowałem mu znacznie lepsze lokum i sporą sumę pieniędzy do tego. Spakował się i zniknął w ciągu trzech godzin.
Przez chwilę milczałam, po prostu mu się przyglądając, a on odwzajem
















