W przyszły piątek...
To było wspaniałe. Miałam mnóstwo czasu na przygotowania. Skinęłam głową w stronę Archera, odwracając się, by odejść. – Dziękuję.
I naprawdę tak uważałam. Wysyłali mnie na studia, podczas gdy moi własni rodzice nigdy nie raczyli nawet kiwnąć w tej sprawie palcem. Byłam im wdzięczna, choć nieco ubodło mnie to, że tak desperacko chcieli się mnie pozbyć.
– Seraphino, zaczekaj!
















