**DOMONIC**
Wdech, wydech, wdech, wydech. Uspokój się, albo dojdziesz w spodnie.
*Boże, ona jest piękna.*
Draven oblizuje usta, a jej dłonie zaciskają się na pościeli w kolorze kości słoniowej. Jej oczy są wbite w czubek mojego fiuta, który wystaje ponad pasek spodni. Moja klatka piersiowa faluje, kły mrowią. Jesteśmy tak blisko pełni księżyca, że muszę być bardzo ostrożny w tym, jak to się potocz
















