**DOMONIC**
Kiedy podjeżdżamy pod market, widzę tylko mały tłum członków watahy, który tłoczy się przy głównym wejściu. Drzwi są zamknięte, światła przygaszone i nie ma ani śladu ruchu w środku. Serce zamiera mi w piersi. *Co tu się, kurwa, stało?* Koda i ja wyskakujemy z Hummera, zostawiając go na chodzie, i rzucamy się w stronę frontu marketu. To, co widzę przez ciemne, przyciemniane szyby, ścis
















