**DOMONIC**
Sztywnieję na jej słowa. To *„Tak, skrzywdzisz”* wwierca się w moją pierś i kopie tam grób. Zbierając całą moją wewnętrzną siłę, rozluźniam uścisk, by zrobić krok w tył. Jej oczy to szerokie, otwarte szmaragdowe sadzawki, które lśnią od niewylanych łez. Otwieram usta, by wyznać jej, czym jestem, a potem je zamykam. Bezbronność w jej spojrzeniu jest zbyt przepełniona emocjami, bym zaryz
















