**DOMONIC**
– Co to znaczy, że nie przyjeżdżasz? – syczę do telefonu najciszej, jak potrafię. Po tym, jak Koda i ja rozładowaliśmy Hummera, poszedłem do lasu, żeby wykonać kilka prywatnych telefonów. Jeden z nich groził utratą mojego nowego telefonu. Zmuszając się do delikatniejszego chwytu na tym cholerstwie, biorę głęboki, uspokajający oddech. – Wydałem rozkaz. Wszyscy mamy być obecni na tym *cz
















