**DOMONIC**
"Czy naprawdę zamierzamy to zrobić?" – pyta Koda, gdy siedzimy już w moim hummerze, wymeldowani z zajazdu. Bridgette tam nie było. Widocznie pojechała do domu i dzięki Bogu za to. Tych kilka razy, kiedy widziałem ją od wizyty mojego ojca zeszłej nocy, nie robiła nic poza podrywaniem mnie na każdym kroku.
"Nie wiem" – mówię. Wracam myślami do rozmowy, którą odbyłem z ojcem poprzedniego
















