**DRAVEN**
*Co ja właśnie, kurwa, usłyszałam?*
– Draven! – głos Domonica przebija się przez moje otępienie, gdy gapię się na telefon.
Telefon, który ON mi dał. Podczas gdy ON UDAWAŁ, że mu zależy.
– DRAVEN!?
Nic dziwnego, że nie chciał mnie przelecieć! Oszczędzał się dla tej lali w klubie. Chichoczę do siebie, głośno i maniakalnie.
*„Nigdy nie postawisz ani jednej stopy w tym klubie ze striptizem”
















