**DOMONIC**
Pędzę w stronę doków z niebezpieczną prędkością. Ślizgam się w deszczu, nie zważając na *nikogo* ani na *nic* na ulicach. Gdy wjeżdżam na parking, widzę Kodę przed głównym biurem, rozmawiającego z zarządcą portu, więc parkuję i podchodzę.
– Kilka nocy temu był tu domek na wodzie. Całkiem luksusowy – mówi zarządca Parks, gdy podchodzę. – Zatrzymał się, kupił trochę jedzenia i paliwa. Al
















