**DOMONIC**
Jestem już w dole rzeki, z dala od ujścia do oceanu, gdy wstaje świt. Pomarańczowe i różowo-mandarynkowe niebo napiera na długą ciemność nocy. Polowaliśmy godzinami. Łapiąc zapach wilka tu i zapach człowieka tam. Żaden nie miał konkretnych powiązań z drugim. Woń zabójcy wciąż była wyraźna dla moich zmysłów, gdy zarządziłem koniec poszukiwań tuż za plażą. Tak jak tej nocy pięć lat temu,
















