VIVI
Koszmar gwałtownie wyrywa mnie ze snu; z niedowierzaniem wstaję z łóżka, delikatnie otwieram oczy i wycieram z nich resztki snu. Głośno ziewając, wyciągam ramiona.
"Co u licha!" szepczę sama do siebie.
Odwracam się, by spojrzeć na Romana, który wciąż śpi snem sprawiedliwego. Kładę się z powrotem obok niego, podczas gdy cudowne, poranne światło przenika przez cienkie zasłony naszej sypialni, z
















