Jego ulubiony wróg

Jego ulubiony wróg

Autor: Aeliana Thorne

Jest wkurzony
Autor: Aeliana Thorne
23 cze 2026
— Hej, Vivi, jestem! — Lyra dołączyła do mnie i Lo w łazience, podczas gdy ja przeglądałam się w lustrze. Uśmiechnęłyśmy się do siebie porozumiewawczo, wiedząc, co zaraz zrobimy, podczas gdy Lo miała nietęgą minę, ale wiedziała, że nie ma już ucieczki. Wystawiłam głowę z łazienki, upewniając się, że teren jest czysty. Na korytarzach nie było żadnych uczniów. — Chodźcie, ruszamy. Aby plan się powiódł, musiałyśmy wyjść na parking. Lo zgodziła się stać na czatach, podczas gdy ja i Lyra zajęłyśmy się resztą. Na mojej twarzy zagościł pewny siebie uśmiech, gdy wyszłam z puszką farby; Lyra miała to samo. Zawsze chciałam poćwiczyć swoje zdolności artystyczne i teraz wiedziałam jak. Mama zawsze mi powtarzała, że jestem protegowaną sztuki. Podeszłam do samochodu Romana i postawiłam puszkę farby na ziemi, otwierając wieczko. Pomalowałam prawą stronę jego Lamborghini Huracán Spyder na różowo i fioletowo. Lyra pomalowała lewą stronę na zielono i niebiesko. Wyciągnęłam kartkę z napisem: „Zemsta to suka” z uśmiechniętą buźką obok. Nie mogę się doczekać jego reakcji. — O, będzie wściekły — zaśmiała się Lyra. — To jego ulubiony samochód, wiesz... — Tak, dokładnie dlatego ten plan podoba mi się najbardziej. — Przybiłyśmy sobie piątkę, uśmiechając się jak maniaczki. — Chodźcie, pospieszcie się, zanim zadzwoni dzwonek — szepnęła Lo. Pobiegłyśmy do środka, prosto do łazienki, żeby zmyć farbę z rąk. Dzwonek rozległ się niemal natychmiast po tym, jak wyszłyśmy z łazienki, sygnalizując początek przerwy obiadowej. To będzie złoto! Uczniowie zaczęli wychodzić z klas, a my wmieszałyśmy się w tłum idący do stołówki. Kupiłam frytki i sok, a Lyra i Lo wzięły kanapki i colę. Podeszłyśmy do naszego stolika, siadając z tacami z jedzeniem. — Nie uważacie, że przesadziłyście? — zapytała zaniepokojona Lo. — Proszę cię! Powinien był o tym pomyśleć, zanim mnie prawie przejechał — odpowiedziałam hardo. — Myślisz, że już to widział? — zapytała Lyra. — Nie wiem... — Gdyby to zobaczył, na pewno nie byłoby tak cicho. — Może jeszcze nie wychodził na parking. — Słuchaj, Lyra, o której w piątek wraca twój brat? — zapytałam. — Nie wiem jeszcze dokładnie, ale chyba mówił coś o południu. — Wygląda na to, że ktoś tu nadal do niego wzdycha — droczyła się Lo. — Co poradzę? Mam słabość do przystojnych chłopaków — odparłam rezolutnie. — Tak, to widać gołym okiem — powiedziała Lyra, po czym ugryzła spory kęs kanapki. — Co masz na myśli? — Uniosłam brwi, wpatrując się w Lyrę. — To napięcie seksualne między tobą a Romanem jest po prostu zbyt silne — odpowiedziała, a ja zakrztusiłam się napojem. Gapiłam się na nią, kaszląc raz po raz, podczas gdy Lo klepała mnie po plecach. Skąd im to przyszło do głowy? Ja i Roman? Wiemy oboje, że to się nigdy nie wydarzy. — Chyba nie wiesz, co mówisz, Lyra. Roman i Vivi skaczą sobie do gardeł, odkąd pamiętam. Uwierz mi, tam nie ma żadnego napięcia seksualnego. — Zgadzam się z Lo. Nie ma między mną a Romanem żadnego napięcia, fuj. — Zrobiłam minę, jakbym miała zwymiotować, żeby podkreślić swoje zdanie. — Skoro tak mówicie, ale miłość czasem zaczyna się od nienawiści — skontrowała Lyra. — To się nigdy nie wydarzy, nigdy — odparowałam. Dźwięk drzwi do stołówki otwieranych z hukiem przykuł uwagę wszystkich. W całej sali zapadła cisza. Roman wszedł do środka, a z jego uszu niemal buchała para. Jego twarz była czerwona z gniewu, a palce zaciśnięte w pięści. — Kto to zrobił z moim samochodem? — zapytał, a jego głos był bardzo spokojny, lecz śmiertelnie groźny. Nikt nie odpowiedział, a ja i Lyra walczyłyśmy ze sobą, by nie wybuchnąć śmiechem. — Kto, do jasnej cholery, zrobił to z moim autem?! — ryknął, nie będąc w stanie dłużej panować nad złością. Nie skłamię, trochę mnie to przeraziło, ale nie zamierzałam się wycofać. Przeskanował wzrokiem salę, aż w końcu zatrzymał go na mnie. Zadrżałam w środku pod wpływem intensywności jego spojrzenia, ale nie odwróciłam wzroku. — To jeszcze nie koniec — powiedział Roman, wybiegając ze stołówki. — Ups, jest nieźle wściekły — powiedziałam, nerwowo zachichotawszy. — No tak, i co teraz zrobimy? — zapytała zmartwiona Lyra, a obie spojrzałyśmy na Lo, która raczyła nas spojrzeniem pod tytułem „A nie mówiłam”. Reszta dnia minęła spokojnie, aż do dzwonka na koniec lekcji. Odetchnęłam z ulgą. W końcu wolna. Lo musiała zostać trzydzieści minut po szkole na jakimś kółku, do którego dołączyła, a Lyra już wyszła — udzielała korepetycji dzieciakom. Ponieważ Lo była moim transportem do domu, postanowiłam zabić czas w łazience, przeglądając Instagrama. Kiedy wyszłam, korytarze były już puste. Miałam jeszcze pięć minut. Ech. Wyszłam ze szkoły, decydując się poczekać na Lo w jej samochodzie, ale zanim tam dotarłam, usłyszałam, jak ktoś wykrzykuje moje imię. — VIVI! Co ty sobie, do cholery, myślałaś?! Co zrobiłaś z moim autem?! Zasadzka! Powtarzam, wpadłam w zasadzkę. Ratunku. Wiedziałam, że nie mam drogi ucieczki, więc oparłam się o samochód, a Roman stanął tuż przede mną. Jezu... czy wspominałam już, że jest cholernie wysoki? W co ja się wpakowałam?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Jest wkurzony – Jego ulubiony wróg | Czytaj powieści online na beletrystyka