Obudził mnie dźwięk budzika, który wył jak cholerna syrena, przerywając mój sen. Wtuliłam się głębiej w poduszkę, odmawiając wstania, a nawet wyłączenia alarmu.
— Vivi, wyłącz to i zbieraj się do szkoły! — krzyknęła mama z dołu.
Czy moje dni powszednie zawsze muszą się tak zaczynać? Leniwie wyciągnęłam rękę w stronę szafki nocnej. Chwyciłam budzik, gotowa cisnąć nim o ścianę, gdy mama znów krzyknę
















