Była niedziela, środek popołudnia. Leżałyśmy z Lyrą na jej łóżku, gapiąc się w sufit.
— Umieram z głodu — jęknęłam, przewracając się na brzuch.
— Ja też; mam wrażenie, jakbym nie jadła śniadania — odparła Lyra, również kładąc się na burczącym brzuchu.
— Ty zawsze jesteś głodna, Lyra. Nawet gdybyś zjadła trzydzieści minut temu, i tak byłabyś głodna. — Obie wybuchnęłyśmy śmiechem, patrząc na siebie
















