— Śniadanie? — zapytał Roman, gdy weszłam do kuchni z włosami wciąż wilgotnymi po prysznicu. Byłam mile zaskoczona, widząc go w kuchni bez koszulki, ubranego jedynie w luźne czarne spodnie zwisające nisko na biodrach, które podkreślały jego mięśnie brzucha, gdy smażył jajecznicę. Na blacie stał talerz z boczkiem ułożonym w schludne stosiki.
— To niespodzianka; dawno nie widziałam cię przy garach —
















