VIVI
Wpisuję ostatnie notatki po zakończeniu obchodu u moich pacjentów. Zmierzam sprężystym krokiem do szatni, spragniona chwili odpoczynku przed zanurzeniem się w stertę czekających na mnie papierów. Właśnie miałam skręcić w korytarz prowadzący do pokoju, kiedy zauważyłam zbliżającego się do mnie doktora Greya.
– Doktor Vance – woła swoim typowym głosem pod tytułem „mam to gdzieś”. – Chwileczkę,
















