Wróciłam do domu, czując na skórze ciepło słońca. To Roman miał mnie odwieźć, ale w ostatniej chwili coś mu wypadło, a dziewczyny już pojechały.
Roman był dzisiaj kłębkiem nerwów; wiedziałam, jak bardzo stresuje się dzisiejszą kolacją. Był piątek, co oznaczało posiłek z moją rodziną. Nawet ja czułam lekki niepokój przed tym, co przyniesie wieczór, i mogłam mieć tylko nadzieję na najlepsze.
Minęłam
















