— Przepraszam za spóźnienie — powiedział Roman, siadając naprzeciwko mnie. Jego włosy były mokre, a małe kropelki wody spadały z nich na jego łopatki.
Włosy miał w nieładzie, a mimo to wciąż wyglądał tak cholernie pociągająco.
— Nic nie szkodzi, nie czekałam długo — odparłam, bo to była prawda.
— Umieram z głodu; nie miałem czasu nic zjeść od lunchu. — Przejrzał menu, ja również wzięłam swoje ze s
















