Przeciągnęłam się lekko, upewniając się, że moja stopa dotyka stopy Romana, po czym wymierzyłam mu siarczystego kopa. Jęknął z bólu, posyłając mi spojrzenie pełne śmiertelnych gróźb.
Odpowiedziałam mu diabelskim uśmiechem, odrzucając włosy do tyłu. Skupiłam się na jedzeniu, nie zwracając na niego uwagi.
— Roman, słyszałem, że jesteś kapitanem drużyny futbolowej — zagadnął mój tata.
— Tak, proszę p
















