Z westchnieniem całkowitego wyczerpania przeciskam się przez tłum ludzi, kierując się do szatni, gdy nagle poczułam, że coś dotyka mojego nadgarstka.
Spojrzałam w dół i zobaczyłam kobietę, na oko blisko siedemdziesiątki, która patrzyła na mnie z niepokojem w oczach.
– W czym mogę pani pomóc? – zapytałam, uśmiechając się ciepło z nadzieją, że choć trochę złagodzę jej zdenerwowanie.
– Mój... mój mąż
















