VIVI
Brooksowi udało się przekonać Lo, żeby trochę odpoczęła i się odświeżyła. Nie było to jednak łatwe, ponieważ Lo stanowczo odmawiała opuszczenia boku Lyry.
– Chcę się z nią zobaczyć, Roman – powiedziałam mu, siedząc w tym samym miejscu, w którym byłam od momentu przyjazdu do szpitala.
Moja mama była z Kianem, opiekując się nim. Reid, Brooks i Lo pojechali razem, zostawiając tylko mnie, Romana
















