Roman stał w progu, ucinając sobie krótką pogawędkę z moją mamą, która śmiała się z czegoś, co powiedział.
— Hej — przywitał się, gdy do nich podeszłam. Zlustrował mój wygląd, po czym wybuchnął śmiechem. To nie był jeden z jego udawanych śmiechów czy półuśmieszków. To był szczery śmiech, a on wyglądał w nim naprawdę dobrze i przystojnie.
Mój wzrok spoczął na jego policzkach, a dokładniej na dołecz
















