„Daj spokój, Vivi, będzie fajnie. Obiecuję. Lyra już się zgodziła, chłopaki też jadą. Wszyscy potrzebujemy trochę relaksu, a poza tym tam jest bezpiecznie, bo domek należy do taty Brooksa” – błagała Lo, stojąc naprzeciwko mnie.
Opierałyśmy się o moją szafkę z obu stron, czekając na rozpoczęcie lekcji, podczas gdy ona próbowała mnie namówić, bym pojechała z nimi do domku ojca Brooksa. Dwie godziny
















