Po godzinie wyszłam z łazienki ubrana w krótką czerwoną sukienkę, którą Lo potajemnie przede mną ukryła. Powinnam była sama wstać z łóżka i wybrać strój. Sukienka idealnie opinała moje ciało, podkreślając krągłości; kończyła się nad kolanami, odsłaniając moje długie nogi.
Dobrze, że ogoliłam się rano.
— Nie uważasz, że ta sukienka jest trochę za krótka? Wyglądam w niej jak wywłoka — powiedziałam, przyglądając się sobie w lustrze.
— Nie, nie jest za krótka i nie wyglądasz jak wywłoka. Wręcz przeciwnie, wyglądasz cholernie gorąco — odpowiedziała Lo.
— Nic nie poradzę na swój wygląd, ale ty też nie wyglądasz źle. Chyba po prostu tak już mamy: jesteśmy zbyt seksowne. — Zaśmiałam się, gdy Lo przybiła mi piątkę.
Miała na sobie crop top i pasujące do niego szorty; jej blond włosy były wyprostowane i opadały na ramiona. Kiedy Lo skończyła robić mi makijaż i kręcić włosy, zrobiłyśmy szybkie zdjęcie i wysłałyśmy je do Lyry.
Lo wzięła kluczyki i wyszłyśmy. Słońce już zaszło, a księżyc zaszczycił nas swoją obecnością niczym królowa, którą w istocie był.
Po około 20 minutach Lo skręciła w żwirową drogę prowadzącą do rezydencji. Zaparkowałyśmy z boku podjazdu, a ja widziałam mnóstwo uczniów idących w stronę domu.
Muzyka dudniła z głośników. Wysiadłyśmy z samochodu, a Lo wzięła mnie pod ramię, gdy wchodziłyśmy przez frontowe drzwi.
Jeśli mam przetrwać tę noc, potrzebuję drinka.
Zauważyłam parę namiętnie całującą się w kącie pokoju, podczas gdy kilku chłopaków urządziło sobie zawody w piciu. Udało nam się dostrzec Reida i Brooksa; Romana z nimi nie było, co uznałam za dobry znak. Miałam nadzieję, że postanowi odpuścić sobie tę imprezę.
Ruszyłyśmy w stronę Brooksa i Reida, a Lo rzuciła się w ramiona tego pierwszego.
— Zaskoczyłaś mnie, Vivi — droczył się Brooks. Nie byłam typem imprezowiczki, więc rozumiałam jego zdziwienie.
— Musiałam ją tu siłą zaciągnąć; nie chciała przyjść — wtrąciła Lo, bawiąc się palcami włosami Brooksa.
— Vivienneee, tęskniłem za tobą — powiedział Reid, szeroko otwierając oczy na mój widok. Po tym, jak się poruszał, było widać, że jest już solidnie wstawiony.
— Ile drinków dzisiaj wypiłeś? — zapytałam.
— Nie wiem, straciłem rachubę przy dziesiątym. — Zatoczył się lekko, więc podtrzymałam go, żeby nie wylądował twarzą na podłodze. — Chodź, napijemy się jeszcze.
Miałam zamiar odmówić, ale nie chciałam zostać sama z Lo i Brooksem jako „piąte koło u wozu”.
— Jasne, nie ma problemu. Prowadź. — Weszliśmy z Reidem do kuchni, a on podał mi czerwony kubek z drinkiem.
— Dołączmy do ekipy grającej w prawdę czy wyzwanie. — Odwróciłam się, by zobaczyć, o czym mówi, i dostrzegłam grupę dziewcząt i chłopaków kręcących butelką.
— Może innym razem, ale ty śmiało idź.
Zataczając się, wyszedł z kuchni w stronę grupy i usiadł.
Chcąc opuścić to zatłoczone miejsce, odwróciłam się na pięcie i wyszłam. Potrzebowałam świeżego powietrza; w środku było zbyt duszno. Przecisnęłam się obok ludzi zmierzających na podwórze.
Uderzenie chłodnego powietrza było orzeźwiające. Wiatr owinął się wokół mojego ciała, a ja lekko zadrżałam. Przeciągnęłam się i odetchnęłam wilgotnym powietrzem. Światło z domu mocno oświetlało ogród.
Podniosłam kubek do ust i wypiłam wszystko jednym haustem. Przeszył mnie gorzki smak. Zamknęłam oczy, ciesząc się nocą, po czym wróciłam do środka. Poszłam w miejsce, gdzie ostatnio widziałam Lo, i zastałam ją tam nadal. Brali udział w zawodach w piciu, a Lo była ich niekwestionowaną gwiazdą.
Gdy mnie zobaczyła, natychmiast podeszła do mnie chwiejnym krokiem, zanosząc się serią chichotów, jakby była opętana: — Widzę, że byłaś zajęta.
— To najlepsza noc w moim życiu! — wykrzyknęła, a ludzie wokół niej zaczęli wiwatować.
Brooks podbiegł do nas; wyglądał na trzeźwego, jakby nie wypił ani kropli alkoholu. Chwycił Lo za rękę i przyciągnął ją do siebie.
— Wystarczy już tego picia, skarbie — powiedział stanowczo.
— Ale dlaczego... — Lo wydęła wargi i zaczęła marudzić na myśl o tym, że to koniec drinków.
— Zaopiekuj się nią — powiedziałam mu, patrząc mu głęboko w oczy, by mieć pewność, że zrozumiał moją niewypowiedzianą groźbę.
Przełknął ślinę, po czym się uśmiechnął. — Zajmę się nią. A ty dlaczego nie korzystasz z nocy?
















