Jego ulubiony wróg

Jego ulubiony wróg

Autor: Aeliana Thorne

Party Time, Yah, Ugh
Autor: Aeliana Thorne
23 cze 2026
Po godzinie wyszłam z łazienki ubrana w krótką czerwoną sukienkę, którą Lo potajemnie przede mną ukryła. Powinnam była sama wstać z łóżka i wybrać strój. Sukienka idealnie opinała moje ciało, podkreślając krągłości; kończyła się nad kolanami, odsłaniając moje długie nogi. Dobrze, że ogoliłam się rano. — Nie uważasz, że ta sukienka jest trochę za krótka? Wyglądam w niej jak wywłoka — powiedziałam, przyglądając się sobie w lustrze. — Nie, nie jest za krótka i nie wyglądasz jak wywłoka. Wręcz przeciwnie, wyglądasz cholernie gorąco — odpowiedziała Lo. — Nic nie poradzę na swój wygląd, ale ty też nie wyglądasz źle. Chyba po prostu tak już mamy: jesteśmy zbyt seksowne. — Zaśmiałam się, gdy Lo przybiła mi piątkę. Miała na sobie crop top i pasujące do niego szorty; jej blond włosy były wyprostowane i opadały na ramiona. Kiedy Lo skończyła robić mi makijaż i kręcić włosy, zrobiłyśmy szybkie zdjęcie i wysłałyśmy je do Lyry. Lo wzięła kluczyki i wyszłyśmy. Słońce już zaszło, a księżyc zaszczycił nas swoją obecnością niczym królowa, którą w istocie był. Po około 20 minutach Lo skręciła w żwirową drogę prowadzącą do rezydencji. Zaparkowałyśmy z boku podjazdu, a ja widziałam mnóstwo uczniów idących w stronę domu. Muzyka dudniła z głośników. Wysiadłyśmy z samochodu, a Lo wzięła mnie pod ramię, gdy wchodziłyśmy przez frontowe drzwi. Jeśli mam przetrwać tę noc, potrzebuję drinka. Zauważyłam parę namiętnie całującą się w kącie pokoju, podczas gdy kilku chłopaków urządziło sobie zawody w piciu. Udało nam się dostrzec Reida i Brooksa; Romana z nimi nie było, co uznałam za dobry znak. Miałam nadzieję, że postanowi odpuścić sobie tę imprezę. Ruszyłyśmy w stronę Brooksa i Reida, a Lo rzuciła się w ramiona tego pierwszego. — Zaskoczyłaś mnie, Vivi — droczył się Brooks. Nie byłam typem imprezowiczki, więc rozumiałam jego zdziwienie. — Musiałam ją tu siłą zaciągnąć; nie chciała przyjść — wtrąciła Lo, bawiąc się palcami włosami Brooksa. — Vivienneee, tęskniłem za tobą — powiedział Reid, szeroko otwierając oczy na mój widok. Po tym, jak się poruszał, było widać, że jest już solidnie wstawiony. — Ile drinków dzisiaj wypiłeś? — zapytałam. — Nie wiem, straciłem rachubę przy dziesiątym. — Zatoczył się lekko, więc podtrzymałam go, żeby nie wylądował twarzą na podłodze. — Chodź, napijemy się jeszcze. Miałam zamiar odmówić, ale nie chciałam zostać sama z Lo i Brooksem jako „piąte koło u wozu”. — Jasne, nie ma problemu. Prowadź. — Weszliśmy z Reidem do kuchni, a on podał mi czerwony kubek z drinkiem. — Dołączmy do ekipy grającej w prawdę czy wyzwanie. — Odwróciłam się, by zobaczyć, o czym mówi, i dostrzegłam grupę dziewcząt i chłopaków kręcących butelką. — Może innym razem, ale ty śmiało idź. Zataczając się, wyszedł z kuchni w stronę grupy i usiadł. Chcąc opuścić to zatłoczone miejsce, odwróciłam się na pięcie i wyszłam. Potrzebowałam świeżego powietrza; w środku było zbyt duszno. Przecisnęłam się obok ludzi zmierzających na podwórze. Uderzenie chłodnego powietrza było orzeźwiające. Wiatr owinął się wokół mojego ciała, a ja lekko zadrżałam. Przeciągnęłam się i odetchnęłam wilgotnym powietrzem. Światło z domu mocno oświetlało ogród. Podniosłam kubek do ust i wypiłam wszystko jednym haustem. Przeszył mnie gorzki smak. Zamknęłam oczy, ciesząc się nocą, po czym wróciłam do środka. Poszłam w miejsce, gdzie ostatnio widziałam Lo, i zastałam ją tam nadal. Brali udział w zawodach w piciu, a Lo była ich niekwestionowaną gwiazdą. Gdy mnie zobaczyła, natychmiast podeszła do mnie chwiejnym krokiem, zanosząc się serią chichotów, jakby była opętana: — Widzę, że byłaś zajęta. — To najlepsza noc w moim życiu! — wykrzyknęła, a ludzie wokół niej zaczęli wiwatować. Brooks podbiegł do nas; wyglądał na trzeźwego, jakby nie wypił ani kropli alkoholu. Chwycił Lo za rękę i przyciągnął ją do siebie. — Wystarczy już tego picia, skarbie — powiedział stanowczo. — Ale dlaczego... — Lo wydęła wargi i zaczęła marudzić na myśl o tym, że to koniec drinków. — Zaopiekuj się nią — powiedziałam mu, patrząc mu głęboko w oczy, by mieć pewność, że zrozumiał moją niewypowiedzianą groźbę. Przełknął ślinę, po czym się uśmiechnął. — Zajmę się nią. A ty dlaczego nie korzystasz z nocy?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Party Time, Yah, Ugh – Jego ulubiony wróg | Czytaj powieści online na beletrystyka