Dom wypuścił głębokie westchnienie, wsiadając na miejsce kierowcy i zamykając drzwi z siłą większą, niż było to konieczne. Nie spojrzał na Elenę.
Nie odezwał się ani słowem.
Po prostu odpalił silnik i wyjechał na drogę, zaciskając palce na kierownicy mocniej niż zwykle.
Elena siedziała nieruchomo, z dłońmi splecionymi na kolanach, rzucając mu ukradkowe spojrzenia.
Wyglądał poważnie. Zbyt poważnie.
















