Dom zamrugał, wpatrując się w matkę i czekając, aż powie coś — cokolwiek — co uświadomiłoby mu, że żartuje.
Nie żartowała.
Zacisnął szczękę i odwrócił się do ojca, który wciąż jadł, jakby przed chwilą nie zburzył ostatniej krztyny spokoju, jaka pozostała Domowi.
Napięcie w jadalni stawało się nie do zniesienia, było duszące.
Dom pokręcił głową.
Wcześniej by go to nie obeszło. Podjął już decyzję o
















